lubie kiedy kobieta omdlewa w objeciu kiedy w lubieznym zwisa przez ramie przegieciu gdy jej oczy zachodza mgla twarz cala blednie wargi sie wilgoca rozchyla bezwiewnie,lubie gdy ja rozkosz i rzadza oniemi gdy wpija sie w ramiona palcami drzacemi,gdy krotkim urywanym oddycha oddechem i oddaje sie cala z mdlejacym usmiechem, i lubie ten wstyd co kobiecie zabrania przyznac sie ze czuje rozkosz ze moc pozadania zwalcza ja a sycenie zadza szalenia gdy szuka ust a leka sie slow i spojrzenia