Myślę, że jestem człowiekiem w dużym stopniu antydepresyjnym. Nawet kiedy mi się nie uda coś zawodowo czy coś się pogmatwa prywatnie, mam tylko chwilowe, niezauważalne i nieabsorbujące obniżki formy. Jestem wdzięczny naturze, że mnie wyposażyła w taki mechanizm przetrwania. Bo co tu ukrywać, życie, a szczególnie tak intensywne zawodowe, jakie ja prowadzę, jest sinusoidą, jazdą na rollercoasterze w wesołym miasteczku.